piątek, 11 listopada 2011

Kucharzenie


Nie mam czasu na dłubanki, bo czas kuchni nastał. A że ciasto wyszło i zdjęcie wyszło - to pokazuję moje Mississippi Mud Cake.

wtorek, 1 listopada 2011

Stare hobby nie rdzewieje

Miałam kiedyś w zwyczaju zdobić butelki i słoiki wszelakie. Koleżanka mi o tym przypomniała i mam już prawie dwa nowe słoiczki. Komu, komu, bo idę do domu? Na zioła, herbatę czy inne cudeńka...






niedziela, 16 października 2011

Niedzielne perełki

Z ostatniej serii zakupów:) Nadal trenuję loopy. I powstały kolczyki z trzema odcieniami perełek Swarovskiego - 20 na jednym uchu. Zdjęcie tymczasowe - dzięki cywilizacji za smartfony :)

poniedziałek, 10 października 2011

Swarki malutkie

Skończyłam. Dobre i jedne "do przodu". Proszę o łagodny wymiar kary... Do ideału daleko, ale "w akcji" nie wyglądają najgorzej.






piątek, 7 października 2011

Roboczo.

Lato nie sprzyjało po-tworzeniu. Teraz nieudolnie zaczynam znowu. Zdjęcia też "robocze".
Jedno to sutasz z kamieniami i koralikami. Drugie to "edukacja" - chcę nauczyć się loopów owijanych, próbuję z 4milimetorwymi Svarkami.




















niedziela, 10 kwietnia 2011

W poszukiwaniu...


Nie wiem czego... Weny?? Pomysłu?? Jak to nazwać...
Biało - czarno - czerwono sutaszowo. 6cm na 5,5cm.

sobota, 2 kwietnia 2011

Nieżyd dosa...

Noc blisko. Katar znowu na sile wzbierał...
Spojrzała tęsknie na pudełko PO chusteczkach do nosa. Znowu będzie trzeba substytutów w rolce poszukać w łazience. Z nadzieją wstała opatulając się szczelnie grubym swetrem i poczłapała do łazienki, pociągając nosem i mamrocząc gęgającym głosem jakieś nezrozumiałe dla nikogo pomsty.
Pomsty nabierały na sile w chwilach, gdy na jej drodze znajdowały się porzucone przez kota piskające myszy lub pozostawione przez pierworodnego kolcki Lego. Pod drzwiami łazienki zaklęła siarczyście - przypomniała sobie o zapasowej gigantycznej rolce ręczników papierowych w kuchennej szafce. Ściskając kurczowo sweter poszurała nogami spowrotem.
Rozmyślania okołochusteczkowe przerwał głos pierworodnego: mama mi sie chce kąpać!! Rada nie rada, poszła do łazienki ponownie, pomstując tym razem tylko w myślach, bo przeciez przykład młodzieży trzeba dawać stosowny.
Przygotowując kąpiel tęsknie zerkała do pokoju, gdzie czekało na nią okno na świat - komputer z dostępem do pożerającego czas portalu społecznościowego. Miała chęć zakląć na parszywy los, uniemożliwiający jej nieustanne korzystanie z tegoż dobrodziejstwa cywilizacji, ale powstrzymała się - wszak starała sie odzwyczaić od słów niecenzuralnych.
Młody wskoczył w pianę, na szczęście nie tak gwałtownie, by spowodować kolejną chęć na potok pomst gwałtownych, więc można było wykorzystać chwilę błogiego spokoju. Poczłapała do pokoju, by zamruczeć złowrogo i wrócić do kuchni po substytut chusteczek. Świadoma bólu, jaki na biednym zakatarzonym nosie powodują ręczniki papierowe wróciła do łazienki, zastanawiając się, czemu wszystko jest tak daleko od pokoju, wzięła z półki krem do skóry atopowej, który - miała nadzieję, że szybko - zniweluje zaczerwienienie otartego kichającego nosa...
Siedząc przed niewielkim okienkiem swojego komputera i klikając zawzięcie na farmie zastanawiała się, kto wyrzuca obornik z tych milionów obór i stajni wirtualnych... Zapomniała przez chwilę o chlewikach dla świń, które przecież zwiększały liczbę potrzebnych wideł...
Rozmyslania mało ambitne przerwało narzekanie: mama, zimna woooodaaaaa... Mało entuzjastycznie wstała z krzesła i ruszyła w stronę łazienki, zastanawiajac się, który to juz raz w ciągu ostatniego kwadransa tam idzie. Podała ręcznik w myszki miki synowi i poszła do kuchni świadoma, że za chwilę usłyszy: mama, mlećko...